Wszystko pod kontrolą. Kilka słów o świetle błyskowym

Był taki czas, kiedy fotografia studyjna wydawała mi się rzeczą absurdalną, nieosiągalną i trudną do wyobrażenia. Twierdziłem, że skoro na zewnątrz są dobre warunki (np. rozproszone światło słoneczne za chmurami), to lepiej być nie może i żadne studio zwyczajnie nie jest mi potrzebne.

Dzisiaj, po kilkunastu miesiącach, mogę stwierdzić, że byłem w błędzie. A mój błąd wynikał po prostu z braku odpowiedniej wiedzy i braku możliwości sprawdzenia zalet fotografii studyjnej. Mogło to nawet wyglądać na ignorancję. Cząstka mnie jednak chciała sprawdzić, jak to jest móc nad wszystkim zapanować.

Oświetlenie studyjne daje nam ten komfort, że możemy wykonywać zdjęcia o dowolnej porze dnia lub nocy. I jeśli je właściwie rozmieścimy, możemy idealnie doświetlić modeli / fot. Krystian Janik

Nadal uwielbiam plenery, portrety w parku, na ulicy, zdjęcia sportowe itp., gdzie jestem zależny od tego, jakie światło dociera do mnie z góry, ale fotografia w studiu to zupełnie coś innego. Oświetlenie błyskowe, którego używam, jest w stanie zapewnić mi to, co jest niezbędne.

Pamiętam jak z lekkim zdziwieniem słuchałem opowieści znajomych fotografów mówiących o tym, jakie projekty są w stanie wykonać w swoim studyjnym zaciszu. Im więcej tego słuchałem, tym bardziej chciałem to poznać, spróbować, poeksperymentować. Zacząłem wówczas „na sucho” od czytania ebooków, książek, uczestnictwa w kursach, oglądania filmików. To jednak nie to samo.

Potem eksperymentowałem z jedną lampą reporterską. Pamiętam, jaka duma mnie ogarnęła, kiedy zdjąłem ją z sanek aparatu i mogłem ustawić w innym miejscu, by ją wyzwolić bezprzewodowo, żeby osiągnąć jakiś tam interesujący mnie efekt. Naprawdę fantastyczne doświadczenia.

Studyjne światło błyskowe ma jedną zasadniczą zaletę. Jest mocne. A jeśli do tego dołożymy rozmaite modyfikatory, które rozproszą nam światło, możemy pracować na dużych wartościach przysłony, które sprawią, że nasze zdjęcia będą nieporuszone, ostre, a przy okazji pięknie doświetlone.

Do zalet fotografii plenerowej należy przede wszystkim możliwość uzyskania małej głębi ostrości. Niska wartość przysłony pozwala nam w piękny sposób rozmyć tło, z czego w zdjęciach portretowych chętnie korzystają fotografowie. / fot. Krystian Janik

Żeby jednak mój post nie zabrzmiał tak, że już wszystko wiem. Ja cały czas się uczę, poznaję nowe rzeczy, eksperymentuję i inspiruję się pracami innych.

Praca w studiu to nie tylko odpowiednie rozmieszczenie lamp i naciśnięcie spustu migawki. To także praca po wykonaniu zdjęciu. A i to nie wszystko. Bo żeby wyszło nam dobre zdjęcie, konieczna jest też dobra współpraca z modelem. No, ale to jest temat na inne opowiadanie.

Dodaj komentarz