W poszukiwaniu swojego stylu

Każdy fotograf, wcześniej czy później, świadomie lub nieświadomie zaczyna swoimi pracami reprezentować pewien styl. Fotografie zaczynają nabierać pewnego, powtarzalnego charakteru. Nie inaczej jest chyba ze mną.

Nie możemy tutaj jednak bynajmniej mówić o rutynie, bo ten stan spowodowałby, że lepiej dać już sobie spokój z fotografią. Poprzez styl mam na myśli to, że zaczynamy panować nad oświetleniem i wiemy, jak je najlepiej wykorzystać. A co za tym idzie, tworzymy zdjęcia wedle własnego gustu.

Bardzo lubię zabawę kolorami na zdjęciach / fot. Krystian Janik

To nie jest rutyna, bo każde zdjęcie będzie wyglądało inaczej. Niemniej jednak będą w pewien sposób powtarzalne. Oznacza to tyle, że fotograf nabrał już na tyle doświadczenia, że wie, jak najkorzystniej doświetlić swojego modela i wie, jakie ustawienia będą optymalne, by osiągnąć oczekiwany rezultat.

Własny styl w fotografii jest szalenie ważny, bo odróżnia nas od innych.

Pamiętam, jak przed wieloma miesiącami czy latami czytałem na różnych forach i grupach dyskusyjnych pytania, jak dane zdjęcie zostało zrobione, jakie oświetlenie użyte, jakie parametry w aparacie ustawione itp. Wszystko to służyło często temu, by spróbować osiągnąć podobny efekt.

W swoich fotografiach cenię minimalizm. Nie lubię, gdy cokolwiek zaburza odbiór mojego zdjęcia / fot. Krystian Janik

W każdym znajdzie się coś, co można było poprawić.

Nie ukrywam, że i ja czerpałem z tej wiedzy garściami, chociaż nigdy nie korciło mnie, by naśladować innych fotografów. Raczej zawsze starałem się szukać błędów na zdjęciach u innych fotografów (oraz swoich, rzecz jasna), których nie chciałbym powtórzyć. I wydaje mi się, że to jest dobra droga do rozwoju. Bo ciężko znaleźć zdjęcie stuprocentowo idealne. Takowych nie ma. W każdym znajdzie się coś, co można było poprawić.

Przyznam, że dzisiaj nawet bez pytania autora zdjęcia o parametry, jestem mniej więcej w stanie ocenić, jakiej ogniskowej użył, jakie światło mogło zostać użyte, skąd padało, jakie parametry zostały ustawione w aparacie itp. To się nazywa „doświadczenie”. Nie nabywa się go poprzez czytanie forów czy nawet ukończenie kursów fotograficznych, a poprzez wykonywanie tysięcy zdjęć w różnych warunkach. A nawet, jeśli nie zgadnę tych ustawień, to i tak to nie ma znaczenia, bo ja takiego samego zdjęcia nie zrobię. Po pierwsze, bo nie chcę, a po drugie, bo nie uda mi się uzyskać identycznych warunków do tego, by takie zdjęcie wykonać.

Podstawą do wykonania udanego zdjęcia, jak wielokrotnie powtarzam, jest poznanie swojego aparatu.

Eksperymentując ze światłem i kolorami można osiągnąć ciekawe efekty / fot. Krystian Janik

Wracając jednak do mojego stylu, nie jestem w stanie specjalnie określić, jaki reprezentuję, bo on wciąż ewoluuje. Cały czas poznaję siebie, odkrywam nowe, nieznane ścieżki, eksperymentuję. Wiem, że cenię na zdjęciach minimalizm. Nie lubię, gdy cokolwiek zaburza odbiór mojego zdjęcia. Chętnie też bawię się kolorami w swoich pracach, wszak to one decydują o zdjęciu.

Myślę, że mój styl będzie się jeszcze zmieniał na przestrzeni kolejnych lat. Nikt nie zna przyszłości, więc trudno mi ocenić, w którym kierunku pójdę. Na razie cieszę się tym, co robię i cały czas rozwijam swój warsztat.

Dodaj komentarz